postheadericon Boże Narodzenie - obrzędy i ich znaczenie

Święta Rodzina Boże Narodzenie to najważniejsze, zaraz po Wielkanocy, święto w roku. Jednak przez kilkaset lat po narodzeniu Jezusa święta Bożego Narodzenia nie były znane. Chrześcijanie świętowali najpierw fakt, że Jezus zmartwychwstał i żyje, a dopiero od IV w. zaczęli świętować także Boże Narodzenie. Wtedy też z polecenia cesarzowej Heleny wzniesiono w Betlejem, w miejscu gdzie narodził się Jezus bazylikę Narodzenia Pańskiego. Z czasem powstał zwyczaj budowania stajenki, by upamiętnić fakt, że Jezus narodził się w stajni, powstała msza zwana pasterką by upamiętnić nocną wizytę pasterzy w noc Bożego Narodzenia i wiele innych świątecznych zwyczajów.

Także nasze domy są pełne świątecznego klimatu. Zmieniają one swój wygląd, pojawia się choinka, ozdoby, świąteczne wypieki i prezenty - wszystko po to, aby podkreślić świąteczny charakter tego bożonarodzeniowego czasu. Czas Bożego Narodzenia, to dni pełne pięknych, starych zwyczajów. Już przed świętami myślimy o kartkach z życzeniami, kupujemy prezenty; w domach trwają wielkie przygotowania do wieczerzy wigilijnej. W Wigilie spotykamy się z rodziną przy stole, dzielimy się opłatkiem, składamy życzenia, śpiewamy kolędy, by potem, o północy iść na pasterkę. Czasem jednak całkiem zwyczajnie zapominamy, co mają poszczególne zwyczaje oznaczać.

Tradycyjnie spożywanie wieczerzy wigilijnej poprzedza dzielenie się białym opłatkiem, czyli bardzo cienkim, przaśnym (niekwaszonym) chlebem. Ten prosty, jakże ludzki zwyczaj, zawiera w sobie bardzo głęboką symbolikę. Najpierw mówi ona o "byciu razem". Zasiadamy do jednego stołu by świętować przyjście Jezusa, a przecież ludzie poróżnieni i skłóceni ze sobą nie mogą razem świętować. Ta wspólnota stołu domaga się wzajemnego zrozumienia, wybaczenia, zgody na wzajemną inność, tchnie życzliwością. Przełamany biały opłatek to piękny znak, wyrażający miłość i jedność zebranych uczestników Wigilii ze wspólnotą Kościoła. Wyraża on też poświęcenie się i służbę bliźnim. Łączy ze sobą ludzi nawet najbardziej poróżnionych. Współcześnie praktykuje się też przesyłanie przełamanego opłatka w liście do najbliższych, z którymi nie możemy się spotkać.

Dzieląc się opłatkiem składamy też sobie głębokie życzenia płynące z serca. Sam opłatek przypomina nam o chlebie - darze Boga. Oby tego chleba nam i naszym bliźnim nigdy nie zabrakło. Święty Brat Albert heroiczny opiekun bezdomnych, powiadał często, że należy być "dobrym jak chleb" i podzielnym jak chleb. Opłatek wigilijny jest dla chrześcijanina przede wszystkim nawiązaniem do potrzeby spożywania Chleba biblijnego, z którym utożsamił się sam Chrystus, czyli do odżywiania się Eucharystycznym chlebem.

Sam zwyczaj dzielenia się chlebem w postaci opłatka był znany od początków Kościoła. Nie miał on jednak początkowo żadnego związku z Bożym Narodzenie. Powstał on w związku ze Mszą św., gdyż kawałki opłatka posyłano tym, którzy nie mogli być na mszy. Dzielono się nimi wyrażając wzajemną miłość, życzliwość, przynależność do tego samego lokalnego kościoła. Przesyłali go sobie biskupi, a kapłani wiernym.

Nie wiadomo dokładnie, kiedy i w jakich okolicznościach ta tradycja zakorzeniła się w Polsce. Najstarsza wzmianka o tej praktyce w polskich rodzinach pochodzi z końca XVIII wieku. Dzisiaj jest to już polski zwyczaj, jak przypomina nam Cyprian Kamil Norwid:

"Jest w moim Kraju zwyczaj, że w dzień wigilijny,
Przy wejściu pierwszej gwiazdy wieczornej na niebie,
Ludzie gniazda wspólnego, łamią chleb biblijny,
Najtkliwsze przekazując uczucia w tym chlebie".

Różne są kościelne bożonarodzeniowe szopki - jedne tak duże, jak nieduży kościół, inne maleńkie, jak domki dla la­lek. Do jednych wchodzi się po schodach, jak na ołtarz, do innych zagląda się za zasłonę, jak dopastuszek i zwierzęta teatrzyku. Niektóre nawet kręcą się na obrotowej scenie, jakby były panoramą całej tamtej historii.

Kiedyś jednak, brat Marek-Artysta zrobił niedużą szop­kę. Wszystkie figurki, tak piękne jak u pana Wita Stwosza, schował w środku szopki i umieścił ją wprost na podłodze. W mieście brata Marka był taki zwyczaj, że w noc wigilij­ną wszyscy prawie mieszkańcy jeździli od kościoła do ko­ścioła, by podziwiać wszystkie szopki. Kiedy stawali przed jego szopką, pytali: „Jak tam mamy zajrzeć do środka?" Brat Marek uśmiechał się zza okularów i odpowiadał: „No cóż, trzeba uklęknąć, pokłonić się nisko, prawie czołem do zie­mi, jak Trzej Mędrcy, a wtedy ukaże się wam Dzieciątko Jezus i cała gromada - tak jak wy - przy Nim klęczących." Jedni słysząc to odchodzili oburzeni, że ktoś z nich kpi i zmu­sza do klękania. Drudzy zastanawiali się, czy nie pobrudzą świątecznego ubrania. Inni jeszcze, klękali bardzo niziut­ko, z twarzą przy ziemi i... nie mogli oderwać oczu od cu­downie pięknych figurek w środku. Potem ci właśnie opowia­dali, że piękniejszej szopki w całym mieście i swoim życiu nie widzieli.

 

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celu dostosowania naszego serwisu do potrzeb użytkowników oraz celach statystycznych. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce, czytając naszą politykę prywatności.

Akceptacja cookies z serwisu.

EU Cookie Directive Module Information